WYPRAWA W BIESZCZADY
poniedziałek, 04 października 2021 00:00

Kliknij, aby przeglądać!

Naszą bieszczadzką przygodę rozpoczęliśmy 1 października. Jak przystało na wiernych chrześcijan, pierwszym punktem naszego wyjazdu stała się Msza święta ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa, z racji pierwszego piątku miesiąca. Wszyscy powierzyliśmy się opiece Matki Bożej oraz św. Teresy od Dzieciątka Jezus, patronki dnia, a następnie z błogosławieństwem Bożym wyruszyliśmy na trzydniową wyprawę w Bieszczady. W składzie naszej ekipy, na czele której stali pani Joanna, posługująca w naszej parafii w Bobrku jako organistka, oraz ksiądz Piotr, nowy wikariusz, znaleźli się członkowie scholii parafialnej, ministranci i lektorzy oraz zaprzyjaźnione osoby. Przewodnikiem wycieczki był pan Franciszek, a za kierownicą usiadł pan Józef.

Pożegnani przez ks. Proboszcza i rodziców wyruszyliśmy w długą drogę do Sanoka. W autobusie rozbrzmiewały rozmowy oraz śpiewy umilające czas podróżowania. Nie zapomnieliśmy również o modlitwie różańcowej, w czasie której Ania, Kornelia i Maja, najmłodsze uczestniczki naszego wyjazdu, pomogły zanieść do Boga przez ręce Maryi, nasze modlitwy. Wszak był to pierwszy dzień października.

O godz. 13.00 zameldowaliśmy się w Sanoku, aby zwiedzić Muzeum Budownictwa Ludowego. Na ponad 38 hektarach zróżnicowanej powierzchni zgromadzono około 180 budynków z okresów historycznych dziejów Polski i szeroko pojętego Zakarpacia. W Muzeum zaprezentowano kulturę ludową, budownictwo mieszkalne, gospodarcze, przemysłowe i sakralne Bojków, Łemków, Pogórzan i Dolinian chroniąc przed zapomnieniem dorobek i odrębności kulturowe dawnych mieszkańców polsko-ukraińskiego pogranicza we wschodniej części polskich Karpat. Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, zwane też Parkiem Etnograficznym, należy do największych muzeów na wolnym powietrzu w Polsce.

Po prawie 2 godzinach zwiedzania, posileni kanapkami - oczywiście z serem lub innymi dodatkami nabiałowymi z racji piątkowej wstrzemięźliwości - udaliśmy się do Ośrodka Caritas w Myczkowcach. Tam zwiedziliśmy Ogród Biblijny, powstały w 2010 roku dla upamiętnienia 90-tej rocznicy urodzin Jana Pawła II. Ogród ten jest nie tylko sposobem upiększenia otoczenia roślinnością Bliskiego Wschodu, ale przede wszystkim stanowi specyficzny zapis teologii Biblijnej. Jednocześnie zawiera także przemyślaną i uporządkowaną katechezę o biblijnej historii zbawienia. Poprzez środowisko przyrodnicze, czyli posadzone w nim rośliny, które zostały wymienione w Biblii, a także poprzez inne elementy kompozycji – ogród wprowadza człowieka w wydarzenia przedstawione na kartach Pisma Świętego. Założony daleko od Ziemi Świętej, w Bieszczadach, pozwala przybywającym w tę część Polski odbyć jak gdyby podróż po ziemi ojczystej Jezusa. Podróż ta nie zastąpi wprawdzie prawdziwej pielgrzymki do Ziemi Świętej, ale może być zachętą lub przygotowaniem do niej.

Kolejną atrakcją naszego wyjazdu stała się wizyta w parku miniatur architektury drewnianej skupiającym makiety kościołów i cerkwi. Twórcy tego miejsca chcieli pokazać zwiedzającym wielką różnorodność stylów bogatej sakralnej architektury drewnianej, właściwej poszczególnym grupom etnicznym żyjącym na obszarze dzisiejszego pogranicza polsko-słowacko-ukraińskiego. Na obszarze ok. 0,8 ha, na 10 wzgórzach, zostało ustawionych 140 makiet w skali 1 : 25 najstarszych drewnianych kościołów Rzymsko - katolickich, cerkwi prawosławnych, greckokatolickich, z terenu południowo-wschodniej Polski, Słowacji i Ukrainy. Na koniec zostawiliśmy sobie spotkanie ze zwierzętami w Mini Zoo. Oglądaliśmy jelenie, daniele, kozy afrykańskie i kameruńskie, lamy, kucyki, ptaki przydomowe oraz papugi. Choć wydawać się mogło, że to atrakcja tylko dla dzieci, jednak i tutaj dorośli świetnie się bawili.

Ostatnią atrakcją zaplanowaną na pierwszy dzień naszej wyprawy była zapora nad Soliną. W czasie podróży podziwialiśmy piękne górzyste widoki. Zapora nad Soliną to największa w Polsce tama oddzielająca jeziora Solińskie i Myczkowskie, nazywana czasem "Krupówkami Bieszczad". Ma prawie 650 metrów długości i ponad 80 metrów wysokości. Budowa zapory trwała 8 lat - została ukończona w 1968 roku. Podczas spaceru po tym ogromnym obiekcie podziwialiśmy najpiękniejsze widoki, jakie oferuje Jezioro Solińskie. Mieliśmy także czas na kupno pamiątek.

Kiedy zrobiło się już ciemno, nastał czas, aby udać się w drogę do punktu noclegowego. Około godziny 19-tej dotarliśmy do małej miejscowości o nazwie Polana w Bieszczadach do Ośrodka Młodzieżowego przy parafii Salezjańskiej. Ksiądz Marek Rusek, gospodarz tego miejsca, przywitał nas bardzo serdecznie i zaprosił na gorącą obiadokolację, którą jedliśmy przy rozpalonym kominku, którego niektórym z nas do dzisiaj brakuje. Potem udaliśmy się do wyznaczonych pokoi, aby odpocząć przed kolejnym dniem, w którym czekało na nas sporo kolejnych atrakcji.

Drugi dzień przywitał nas pięknym słońcem już o godz. 7 rano, kiedy to spotkaliśmy się na wspólnej Mszy św., podczas której ks. Marek opowiedział nam o miejscu, w którym się zatrzymaliśmy. Po modlitwie i śniadaniu wyruszyliśmy, by obejrzeć cerkiew w Smolniku nad Sanem należącą do najstarszych i najpiękniejszych zabytków architektury sakralnej w Bieszczadach.

Bieszczady to kraina ssaków i ptaków puszczańskich. Znajdziemy w nich niedźwiedzie, wilki, rysie, żbiki, orły przednie, orliki krzykliwe. Żyją tam również żubry. To właśnie one stały się kolejnym celem naszej wycieczki. W nadleśnictwie Stuposiany powstała ładnie wkomponowana w krajobraz pokazowa zagroda żubrów ciesząca się bardzo dużą popularnością wśród turystów. Niestety, my zobaczyliśmy tylko jednego żubra, pozostałe ukryły się przed oglądającymi. Wspólnie jednak uznaliśmy, że będzie okazja, by przyjechać tam ponownie.

Zatrzymaliśmy się także w Ustrzykach Górnych. To osada turystów i leśników położona na obszarze Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Ustrzyki stanowią centrum turystyki pieszej i wycieczkowej w Bieszczadach, stąd najlepiej wyruszyć na gniazdo Tarnicy (1346 m n.p.m.) oraz inne piękne i odludne szczyty, jak. np. słynne Połoniny. My również wybraliśmy się, by zobaczyć Połoninę Wetlińską, która bez wątpienia jest jednym z najpiękniejszych fragmentów Bieszczadzkiego Parku Narodowego. I ciężko się dziwić, że turyści licznie odwiedzają ten skrawek gór. Jest pięknie, widowiskowo, a do tego szlak oferuje stosunkowo proste i krótkie podejście. Niektórzy z nas z pewnością zmęczyli się szczególnie podejściem, ale wszyscy uznali, że warto było przejść tę trasę, by podziwiać piękno Bieszczad. Zgodnie również stwierdziliśmy, że musimy dbać o swoją kondycję.

W planach na sobotę mieliśmy jeszcze wizytę w Cisnej. To wieś w województwie podkarpackim, w samym sercu Bieszczad! Położona jest nad rzeką Solinką i stanowi świetną bazę wypadową w Bieszczady Wysokie. Historią sięga aż XVI wieku, a swego czasu należała do ojca znamienitego pisarza - Aleksandra Fredry. Od 1974 roku Cisna posiada status uzdrowiska i jest jedną z nielicznych miejscowości w Bieszczadach Wysokich o dobrym zapleczu turystycznym. Działają tu liczne ośrodki wypoczynkowe i istnieją dobre połączenia autobusowe z innymi miejscowościami. W jednym ze sklepików z pamiątkami można spotkać miejscowego poetę, który chętnie wdaje się w pogawędki z turystami, są też knajpki, m.in. ciekawa "Siekierezada"- galeria oraz "Troll". Po zakupie pamiątek udaliśmy się na nocleg, gdzie czekała nas ostatnia niespodzianka, a mianowicie wspólny grill. Smakowaliśmy pyszne kiełbaski, karczek, popijając to herbatą i sokiem. Potem udaliśmy się na nocny spoczynek.

Niedziela była ostatnim dniem naszej bieszczadzkiej przygody. Oczywiście dzień rozpoczęliśmy od wspólnej Mszy świętej, a kazanie na temat naszego powołania wygłosił ks. Piotr. Po śniadaniu i zapakowaniu bagaży pożegnaliśmy naszego gospodarza, ks. Marka, i wyjechaliśmy w stronę znanego uzdrowiska w miejscowości Polańczyk. Miejscowość ta leży na półwyspie Jeziora Solińskiego zwanego „Bieszczadzkim Morzem”, co czyni ją atrakcyjną pod względem krajobrazowym oraz klimatycznym. Wody zalewu łagodzą ostre górskie powietrze, dzięki czemu panuje tam specyficzny mikroklimat. Lecznictwo uzdrowiskowe rozpoczęto w 1977 roku, natomiast w 1999 roku Polańczyk uzyskał status uzdrowiska. Występują tu wody mineralne wodorowęglanowo - sodowe, jodkowe, borowe – o nazwie „Polańczanka” oraz chlorkowo - wodorowęglanowe-sodowe, bromkowe, jodkowe, fluorkowe i bromowe – o nazwie „Solinianka”, co pozwala wykorzystać ich właściwości w kuracji pitnej i kąpielach leczniczych.

Po zwiedzeniu tego miejsca popłynęliśmy w rejs statkiem po Jeziorze Solińskim. Z pokładu statku można było zobaczyć zaporę wodną w Solinie, Wyspy Małą (zwaną Wyspą Zajęczą), Wyspę Dużą (Energetyka), półwysep Jawor, Polańczyk, Solinę i niezwykle malowniczą linię brzegową Zalewu Solińskiego. To wszystko mogliśmy podziwiać przy piosenkach żeglarskich zwanych „szantami”.

Zadowoleni i uśmiechnięci ruszyliśmy w kierunku Sanoka, gdzie zwiedziliśmy Starówkę i Rynek. Po krótkim odpoczynku przy jedzonku powoli oswajaliśmy się z myślą, że najwyższy czas wracać do domu. W drodze powrotnej zwiedziliśmy jeszcze Zamek Kamieniec w Korczynie-Odrzykoniu znany z komedii „Zemsta" Aleksandra Fredry. Odkryliśmy, do czego prowadząc kłótnie, poznając historię zamku, do czego i Was zachęcamy.

W końcu stało się to, czego się obawialiśmy. Te trzy dni minęły bardzo szybko i na myśl, że trzeba znów powrócić do codziennych obowiązków w Bobrku, posmutnieliśmy. Aby poprawić sobie humory, zatrzymaliśmy się w miejscu, bez którego żadna wycieczka nie byłaby udana, czyli w McDonald’s. Frytki, hamburgery i inne smakołyki spełniły swoje zadanie i kolację mieliśmy już z głowy. Szczęśliwie dotarliśmy do Bobrka, gdzie czekali na nas stęsknieni rodzice i ks. Proboszcz, który w pewnej części był fundatorem naszego wyjazdu, za co bardzo dziękujemy.

W naszej pamięci pozostanie wiele miłych wspomnień, śpiew i towarzyszące naszej wyprawie wspólne rozmowy. Zawiązały się także nowe znajomości, które – mamy nadzieję - w przyszłości przyniosą błogosławione owoce. Wielkie podziękowanie za organizację tego wyjazdu składamy pani Joannie - bez Jej zaangażowania a także pomocy pana Krzysztofa, naszego zakrystiana, wyjazd nie byłby tak udany. Panu Bogu chwała i ludziom za ten wspaniały czas. Szczęść Boże.

 

Pani Joanna i ks. Piotr